BÓG OJCIEC MÓWI DO SWOICH DZIECI

Objawienie Boga Ojca

Matka Eugenia Elisabetta Ravasio

ŚMIERĆ MATKI LUDWIKI

Matka Ludwika umiera w ramionach s. Eugenii 9 lutego 1936 wyznając jeszcze: "Wierzę, że Ojciec zostanie otoczony chwałą".

Sytuacja w Zgromadzeniu jest trudna. Sekretarka Instytutu jest chora, a wszystkie asystentki - zaawansowane wiekiem. S. Eugenia, jako główna pomocnica zmarłej Generalnej, musi więc praktycznie zupełnie sama przygotować Kapitułę generalną, aby umożliwić wybór nowej przełożonej.

SIOSTRA EUGENIA - PRZEŁOŻONĄ GENERALNĄ

I tak 7 sierpnia 1936 to s. Eugenia zostaje wybrana Matką Generalną. Jest to dzień szczególny. Zgodnie z wolą Matki Ludwiki, tak jak życzył sobie tego Bóg Ojciec przemawiając do s. Eugenii, 7 sierpnia już od trzech obchodzi się święto ku czci Boga Ojca. Dzieje się to w nowicjacie oraz w licznych domach Instytutu. Dlaczego akurat 7 sierpnia? Ponieważ jest to dzień, który następuje po Przemienieniu, w którym Ojciec dał słyszeć Swój głos na Taborze: "Oto Mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie. Jego słuchajcie!" (Mt 17,5).

W czasie podróży do Rzymu biskup Grenoble otrzymuje od Papieża zgodę, aby zakonnice Matki Eugenii nazywano "Córkami Ojca". Matka Eugenia rozpowszechnia pisma poświęcone Ojcu, wygłasza konferencje. Jako nowa przełożona udaje się do Rzymu i przedstawia się kardynałowi Biondi, który decyduje o:

- zakazie mówienia o Ojcu oraz zakazie świętowania Jego uroczystości;

- likwidacji wszystkich przejawów czci do Ojca ustanowionych przez Matkę Ludwikę.

Kardynał tak wyjaśnią swą myśl:

"Lepiej będzie jeśli to jezuici, dominikanie lub franciszkanie wprowadzą w Kościele ten kult. Zostanie wtedy lepiej przyjęty, niż gdyby go przedstawiła jakaś zakonnica."

Matka Eugenia podporządkowuje się. Obowiązki Generalnej będzie pełniła przez 12 lat, do 1947 r.

SIOSTRY MATKI BOŻEJ APOSTOŁÓW

Siostry prowadzą nadal życie religijne i apostolskie. Ich wzorem jest Maryja w Wieczerniku. Ich dewizą: "Z Maryją Matką Jezusa". Ożywia je dziecięca ufność do Ojca. Postulat trwa 6 miesięcy, nowicjat 2 lata. Szkoła zawodowa, jaką prowadzą, umożliwia im uczenie biednych kobiet przeróżnych umiejętności. Matka Eugenia otwiera nowicjaty w licznych krajach misyjnych: Dahomey, Wybrzeże Kości Słoniowej, Nigeria, Algieria, Liban...

SPOTKANIE Z RAOULEM FOLLEREAU

W 1940 roku oficer Raoul Follereau ścigany przez Niemców znajduje schronienie jako ogrodnik w klasztorze Matki Eugenii. Po wojnie stanie się znanym na całym świecie apostołem trędowatych. Nastąpiło to pod niewątpliwym wpływem Matki Generalnej.

NIECH POJMIE, KTO POTRAFI

Na koniec badania diecezjalnego, dokumentacja z korzystnym i przychylnym wynikiem została - jak pamiętamy - odesłana do Rzymu. Po jakimś czasie sama Matka Eugenia zostaje wezwana do Rzymu przez Święte Oficjum (obecnie: Kongregacja Nauki Wiary - przyp. tłum.). Zostaje jej przypomniany i utrzymany w mocy zakaz mówienia o Bogu Ojcu i szerzenia Jego kultu. Zakazuje się jej zachowania choćby linijki z tego, co napisała, pod karą ekskomuniki. Nie wolno jej o tym mówić ani spowiednikowi, ani kierownikowi duchowemu, którego zresztą ma odtąd unikać... Następnie zostaje wezwana przez Kongregację Krzewienia Wiary. Nie ma tu już biskupa Guerry, który mógłby ją obronić. Zostają jej - jako przełożonej Generalnej - przedstawione do wyboru do podpisania dwie dymisje z pełnionej funkcji... Z miłości do Boga wybiera tę, która bardziej ją upokarza. Podpisuje: "Marna siostra Eugenia".

Wychodzi i udaje się do kościoła św. Andrzeja delle Fratti, w którym Maryja ukazała się nawróconemu żydowi Alfonsowi Ratisbonne. Tu oddaje Bogu pełnione dotąd obowiązki, ofiarowując "to małe ziarno cierpienia", aby mogło z niego wyrosnąć drzewo jedności chrześcijan.

"Ja wiem - mówi - że będzie się usiłować zniszczyć to ziarno, ale pewnego dnia powstanie, jaśniejąc w świecie i w sercach. Od Ojca świętego do ostatniego wiernego wszyscy będą mówić o Ojcu, który jest i będzie zawsze Alfą i Omegą naszego życia, naszej wewnętrznej jedności, jedności w rodzinach i w Kościele".

Odnawia swe ofiarowanie się Maryi i pozbawiona wszystkich funkcji udaje się do Marino, do jednej ze swoich fundacji.

PRZEŚLADOWANIA TRWAJĄ

W klasztorze tym zostaje jej powierzona na dwa lata piecza nad sierotami. Otacza ją jednak atmosfera nieufności. Słyszy pod swym adresem wiele przykrych uwag, ale milczy.

Potem wysyłają ją do Palermo. Tu zajmuje się przychodnią i uczy religii. Siostry nie akceptują jej, a spowiednik Wspólnoty nakazuje jej spalenie pism Ojca. Matka Eugenia posiada jeszcze tylko jedną kopię, która - wobec takiego polecenia - ginie w piecu. Następnie wzywa ją arcybiskup Ruffini. Stwierdza: "Kiedyś była siostra kamieniem węgielnym Instytutu, teraz jest siostra kamieniem zawadzającym, kłodą. Proszę zostawić Instytut Matki Apostołów i założyć inny, Instytut Jedności. Daję na to jeden miesiąc czasu, w przeciwnym razie opuści siostra Palermo."

Ponieważ listy z prośbą o zgodę na założenie nowego zgromadzenia pozostają bez odpowiedzi s. Eugenia zostaje wysłana do Holandii, gdzie czeka na zwolnienie ze złożonych przez nią ślubów w Instytucie. Otrzymuje je pod koniec roku wraz z listem, jaki ma doręczyć biskupowi. List, którego treści nie zna, zakazuje założenia przez nią nowego zgromadzenia Jedności.

Kiedy w r. 1953 wraca do Włoch, musi poddać się leczeniu w szpitalu. Zostaje równocześnie zobowiązana do odesłania do Palermo habitu, welonu i obrączki. W zamian za to otrzymuje walizkę, w której znajduje się bluzka bez rękawów, krótka spódniczka i inne "światowe" wyposażenie. Oto na co zamieniono jej posag, którego przygotowanie zajęło jej 8 lat bardzo ciężkiej pracy. Zwrócono jej też 16 tysięcy lirów, które w sumie wniosła do Instytutu. Dzięki tym pieniądzom płaci za leczenie i kupuje materiał na uszycie stosownej sukni.

Wysłanniczka z Palermo udaje się z nią do biskupa, który powiadamia ją o otrzymaniu listu Świętego Oficjum. Po jego lekturze oświadcza jej: "Niech siostra czyni dobro i kontynuuje swą pracę!" Oto zachęta, która ma jej wystarczyć do pracy w dzielnicy ubogiej, pozbawionej światła, kościoła, mieszkania...

NOWE DZIEŁO

W tej sytuacji Matka Eugenia postanawia wyjechać do Francji, w której spotyka się ze wspaniałomyślnymi przyjaciółmi z dawnych czasów. Wracając na południe Włoch ma już więc dość pieniędzy, aby zakupić 5 ha terenu. Kiedy dochodzi do podpisania aktu własności, jedna z sióstr z Palermo prosi, aby jedynie jej imię figurowało jako właścicielki, w przeciwnym razie biskup nie zgodzi się na stworzenie planowanego dzieła. Matka Eugenia zgadza się sądząc, że spełnia polecenie biskupa.

Dzieło się rozrasta, trwa budowa kościoła w mieście, z którego biskup został wygnany kamieniami, a mury pokrywają napisy: "Śmierć księżom i zakonnicom!" A jednak - okazując miłosierną miłość - Matka Eugenia zdobędzie ubogich. Marzy jeszcze o otwarciu nowicjatu w Mediolanie. Postanawia jednak w tej sprawie zasięgnąć rady u Ojca Pio. Na zakończenie Mszy św. słyszy jego głos mówiący: "Po co Mediolan lub Genua? Jedź do Rzymu! Moi duchowi synowie ci pomogą!"

DOŚWIADCZENIA, KTÓRE NIE MAJĄ KOŃCA

Po wielu nowych bolesnych doświadczeniach Matka Eugenia znajduje się w końcu w Rzymie, w Anzio: sama i chora. Zajmuje się grupą 40 dzieci. Zwraca się do Chrystusa ukrzyżowanego i słyszy: "Na co się skarżysz? Masz chociaż szatę. Mnie przybito do krzyża nagiego."

Mogłoby się wydawać, że jej cierpienie i upokorzenie - u którego źródeł było przekazanie jej słow Boga Ojca - osiągnęło już szczyt. Tymczasem są przed nią jeszcze nowe doświadczenia. I tak pewnego dnia wieczorem ktoś dzwoni do drzwi jej mieszkania. Przed bramą stoi policyjny furgon.

- Elisabetta Ravasio?

- To ja.

Policja zabiera ją do Rzymu. Nie wie, dlaczego, przecież nie czyta gazet! A to na ich pastwę została wydana tego ranka. Napisano o niej: "Zakonnica - miliarderka"!

Samochód policyjny zatrzymuje się przed więzieniem Rebilla. Matka Eugenia spędzi w nim 4 miesiące, w większości w izolatce. Na początku spoglądają na nią z zaciekawieniem. A ponieważ każdego dnia udaje się na mszę św. niektóre więźniarki zaczynają jej towarzyszyć. W końcu wszystkie przystępują do sakramentu spowiedzi. Opuszczając to miejsce powie s. Eugenia szczerze: "Chętnie bym tu została. Nigdy nie byłam tak szczęśliwa, jak w więzieniu."

O co ją właściwie oskarżono? O stworzenie nowego zakonnego Instytutu Jedności. Jego celem miało być rzekomo osiąganie niedozwolonych korzyści materialnych przez wyłudzanie pieniędzy i żebranie pod pretekstem religijnym. Nałożono na nią karę w wysokości 100 milionów lirów.

Oto całe burzliwe życie zakonnicy, której Bóg Ojciec zechciał powierzyć Swe słowa dla całej ludzkości. Wszystkie te prześladowania - które spadły na wybrane przez Boga narzędzie - zaciążyły tak mocno na tworzącej się wspólnocie, że pozostawała ona ukryta. Trwało to aż do śmierci założycielki, w dniu 10 sierpnia 1990 r. Kilka zakonnic kontynuuje jej dzieło w oczekiwaniu na realizację danych jej obietnic. Ogłoszenie Roku 1999 Rokiem Ojca przez Papieża Jana Pawła II zdaje się być dobrą ich zapowiedzią.